Grób Pański

Grób Pański. Kompozycja grobu i wojsko św. Jadwigi.

 

      Po Palmowej Niedzieli rozpoczynało się ubierania grobu i ciemnicy. Ceremoniał ten był dla parafian ( dla dzieci szczególnie!) tym, czym strojenie choinki w Boże Narodzenie. Rozpoczynał się nastrój wielkiego oczekiwania. Jako dziecko pamiętam radosne i niecierpliwe wyczekiwanie na ten moment. Misterium ubierania grobu rozpoczynało się w dzień, ale gdy dzieci zasypiały, w kościele długo w nocy świeciło się, podobnie jak w domu, który nie spał, napełniony zapachami  przypraw, pieczonego mięsiwa i ciasta.

Otwierano strych kościelny i po ciemnych drewnianych schodach można było wejść do zamkniętych zwykle  i niedostępnych zakamarków nad zakrystią procesyjną na tzw. lożę, skąd znoszono rzymskich strażników malowanych na desce oraz  wielkie płachty papieru pakowego pociągniętego grubo szerokim pędzlem klejową farbą i posypanego tłuczoną bombką, z którego formowalne były skały grobu. Zjawiały się duże stojące i klęczące błękitno -białe anioły (po dwa) oraz  naturalnej wielkości figura umarłego Pana Jezusa w pozycji leżącej, realistyczna, nie wiadomo jak stara. Można było chodzić po kościele we wszystkie strony i półgłosem, a nawet całkiem głośno rozmawiać. Dzieci włączały się całą duszą w poczynania dorosłych. Miały w tym swój udział, chociaż nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, ile dzieci było naprawdę w tym czasie w kościele. Ciemnica ubierana była w kaplicy Serca Pana Jezusa. Grób znajdował się w prawej nawie, w kaplicy Pana Jezusa Ukrzyżowanego. Budowano rusztowanie na tle obrazu przedstawiającego ukrzyżowanie, pod którym „za zasuwą” znajdował się drugi, znacznie starszy, może o 200 lat, obraz „Pan Jezus u słupa”. Nad grobem Pana Jezusa wznoszona była ukwiecona skała, na której stała monstrancja, przeniesiona tu z ciemnicy w Wielki Czwartek. Nad kwietną górą rozpościera się panorama malowana na płótnie przedstawiająca Jerozolimę widzianą z Gogoty i trzy puste krzyże na skale, dzieło Janiny Maliszewskiej, tykocińskiej artystki.

 

      Swoje zapamiętane wrażenia mogę po latach skonfrontować ze starymi zdjęciami, sięgającymi znacznie głębiej w przeszłość, aż do czasów przedwojennych i okazuje się, iż tradycja ubierania grobu była tym silniejsza im dalej sięgała wstecz, ma więcej elementów, a właściwie wariantów, przy czym projekt, koncepcja nie zmieniły się od dziesiątków lat, a może od stuleci. Na jednym z tych dawnych zdjęć zadziwia wysokość kwietnej góry wznoszącej się nad Panem Jezusem, monstrancja jest umieszczona niebotycznie wysoko, pod samym sklepieniem, bo wykorzystano tu zwieńczenie ołtarza jako naturalną dekorację. Dzięki temu monstrancja znajduje się pomiędzy aniołkami i złoconymi promieniami, w niebie. I nie ma tu jeszcze płótna z wizerunkiem Golgoty i Jerozolimy.

     Pamięć dziecięcego asystowania sięga końca lat 40-tych XX w.

Pani Joanna Malesińska (z domu Olkowska) wspomina, że jako dziecko pomagała przy ubieraniu grobu pod komendą tykocińskiej malarki i hafciarki, artystki, Jasi Maliszewskiej z Glinek i całego grona dusz artystycznej rodziny Maliszewskich: Romci Olkowskiej i Stasi Pogorzelskiej, jej sióstr, a także Alinki Dąbrowskiej i Ali Maliszewskiej (Matusiewicz). I tak ze starych worków, papieru, tworzył się grób pański. Zza skał zamiast egzotycznych roślin dalekiej Palestyny zwieszały się domowe jałowczyki, pięły się w skalnych załomach  prymule przywiezione z kwiaciarni w Białymstoku, a częściej z własnej hodowli, z biegiem lat pojawiły się zachwycające kremowe i fioletowe hortensje i różnobarwne cyneralki. Poniżej, skromnie w garnczkach stał „żelazny liść” i zielenił się owies. Oświetlenie grobu stanowiły własnej roboty lampki  - musztardówki napełnione łojem.

W Wielki Piątek do wieczora i w Wielką Sobotę do rezurekcji przy grobie adorowały dziewczęta w białych sukienkach z zakrytą welonem twarzą. Obok stała warta – po dwóch młodych mężczyzn po obu stronach na baczność prezentowało szable.  Zdjęcia straży z 1927 r. w charakterystycznych mundurach i chełmach zamieścił Jan Zimnoch w książce „Mój dawny Tykocin” (Białystok 2002) a mundury z 1938 r. pokazuje zdjęcie w książce „Moje dawne Saniki” ( Białystok  2004). Podobno po wojnie straż nosiła mundury przedwojennego Wojska Polskiego. Jednak zachowanie straży – zwanej niekiedy wojskiem św. Jadwigi -   pozostawiało dużo do życzenia. Podniosły nastrój nocnego czuwania zakłócały wesołe harce, piski i śmiechy  na cmentarzu tego męsko-damskiego towarzystwa i w końcu proboszcz Wincenty Krajewski, uważany za nerwowa osobę rozwiązał - lub jak niektórzy to określają, przepędził straż w 1961 r. Obecnie wartę przy grobie Pąńskim pełni tykocińska Ochotnicza Straż Pożarna, uczestniczy także w procesji rezurekcyjnej. 

Ubieraniem grobu i ciemnicy od wielu już lat zajmuje się pani Joanna Malesińska, kontynuując dawny sposób ubierania. Dzięki jej staraniom powróciły ze strychu anioły ze świecznikami i klęczące anioły zdobiące groby za dawnych lat.

 

Bibliografia

 

Jan Zimnoch, Moje dawne Saniki, Białystok 2004.

Jan Zimnoch, Mój dawny Tykocin, Białystok 2002.